Manifest Pokoju 117
My, załoga Pokoju 117, w składzie: Ewa, Czarny, Miłosz i Wiktor, niniejszym zobowiązujemy się do rzetelnego przeprowadzenia eksperymentu zatytułowanego “Czy i jak student może znaleźć dobrą pracę”.
Jak to robimy?
Po prostu – szukając pracy na własne, unikalne sposoby i porównując wyniki. Ograniczyliśmy czas na znalezienie pracy – eksperyment kończymy ostatniego dnia grudnia. Postęp naszych działań możecie śledzić na naszym blogu – http://pokoj117.pl. Staramy się codziennie dodawać nowe wpisy, a w każdy piątek podsumowujemy cały tydzień.
Czy czynimy postępy? Jasne. Na przykład Ewa, która zdecydowała się iść drogą typowo studencką, czyli zawitać do biur karier, już przekonała się że to nie jest najlepszy sposób. Czarny – przeciwnie, znalazł całkiem niezłą metodę. Jego multimedialne CV szybko zainteresowało pracodawców. O wszystkim informujemy na blogu.
Dlaczego to robimy?
Ponieważ Ewa pisze na ten temat pracę zaliczeniową. Oddajmy jej głos.
“Prawdę powiedziawszy, pomysł z eksperymentem nie do końca jest mój. Zainspirowała mnie rozmowa ze znajomym, który jakiś czas temu skończył studia i dopiero co znalazł pracę w zawodzie. Ucząc się, przez pewien czas pracował dorywczo – “wykładając chemię” w supermarketach, pomagając w rozładunku na magazynie itp. Rozmawialiśmy i tematyka zeszła na pracę. Powiedział wtedy, że studiując nie warto tracić na nią sił, bo zarabia się grosze w jakimś beznadziejnym, niezwiązanym z kierunkiem nauki zawodzie. Jako że akurat wtedy był czas na wybranie tematyki pracy zaliczeniowej, jego słowa stanowiły dla mnie punkt wyjścia…”
Musimy dodać, że cała nasza czwórka uważa, iż taki eksperyment może się przydać ogółowi studentów. Jeśli uda nam się określić, jakie metody szukania pracy warto wykorzystywać, a jakie nie dają żadnych efektów, to studenci, którzy przyjdą po nas, oszczędzą sobie trudu i zdenerwowania.
Nasze siły do walki wzmacnia także zakład. Kto zdobędzie najlepszą pracę do nowego roku, ten zafunduje zaopatrzenie na imprezie sylwestrowej. W ten sposób każdy z nas ma motywację, by pomagać innym w ich przedsięwzięciach.
Nie ukrywamy – nie podchodzimy do eksperymentu ze stuprocentową powagą. Jest jej dokładnie 95%. Pozostałe pięć procent luzu jest konieczne, by całość nas nie przytłoczyła, znudziła czy zmęczyła.
Czemu się nie ujawniamy
Ponieważ wtedy cały eksperyment nie miałby sensu.
Jeśli upublicznimy swoje nazwiska, dane czy wizerunki, ryzykujemy że pracodawcy rozpoznają nas i będą z premedytacją wpływać na nasze szanse znalezienia pracy (mówiąc prościej – jeśli polubią naszą akcję, to nas zatrudnią, a jeśli nie – odrzucą, choćbyśmy byli idealni). Nie zapominajmy, że to ma być część pracy Ewki – ujawnimy się, a całe przedsięwzięcie straci wiarygodność. Promowanie naszej akcji i szukanie społecznego poparcia dla niej to co innego niż promowanie nas samych!


